Popularne posty

sobota, 31 marca 2012

Przekazywanie Objawienia Bożego (KKK 74-99)



            Bóg pragnie, by wszyscy ludzie byli zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, pełni prawdy. Najprościej chce dla nas szczęścia. A dla nas ta pełnią prawdy jest Jezus Chrystus. Jest konieczne, by Chrystus był głoszony wszystkim narodom i wszystkim ludziom, by w ten sposób Objawienie docierało do każdego zakątku świata. I żaden prawdziwy chrześcijanin nie może pozostawić zadani przekazywania wiary jedynie specjalistom (nauczycielom, księżom, misjonarzom). Chrześcijaninem jest się dla innych, czyli chce się, by Bóg przybył także do innych. Bł. Matka Teresa z Kalkuty posługiwała się często porównaniem: „Często możesz zobaczyć druty, które biegną wzdłuż drogi. Zanim nie puścisz przez nie prądu, nie będzie światła. Drut to Ty i ja. Prądem jest Bóg. Mamy moc pozwolić płynąć przez nas prądowi i w ten sposób przynieść światło światu: Jezusa. Albo odmówimy bycia użytecznymi i tym samym pozwolimy, aby świat opanowywała ciemność”.

            Chrystus polecił Apostołom, aby Ewangelię głosili wszystkim ludziom, aż po krańce ziemi jako źródło wszelkiej zbawiennej prawdy i moralnego porządku oraz przekazywali dobrodziejstwa od Boga. Przekazywanie Ewangelii, dokonuje się dwoma sposobami:
*     Ustnie: za pośrednictwem nauczania Apostołów, które otrzymali z ust Chrystusa, albo czego nauczyli się od Ducha Świętego;
*     Pisemnie: przez tych Apostołów i mężów apostolskich, którzy pod natchnieniem Ducha Świętego na piśmie utrwalili orędzie zbawienia.
Przepowiadanie apostolskie było kontynuowane przez sukcesję apostolską. Apostołowie pozostawili biskupów jako swoich następców, przekazując im swoje stanowisko nauczycielskie. To żywe przekazywanie, wypełniane w Duchu Świętym, jest nazywane Tradycją w odróżnieniu id Pisma Świętego, z którym jednak jest ściśle powiązane. Kościół przez Tradycję w swej doktrynie, w życiu i kulcie przedłuża i przekazuje wszystkim pokoleniom wszystko, czym jest i w kogo wierzy. Żywy głos Ewangelii rozbrzmiewa w Kościele, a przez Kościół w świecie, doprowadza wierzących do całej prawdy i sprawia, że słowo Chrystusa przebywa w nich obficie.


            Święta Tradycja i Pismo Święte ściśle łączą się ze sobą i przenikają, wypływając z tego samego Bożego źródła, zespalają się jakby w jedno i zmierzają do jednego celu. Jedno wspólne źródło posiada dwa różne sposoby przekazywania:

1)     Pismo Święte – jest słowem Boga, utrwalonym na piśmie pod natchnieniem Ducha Bożego.
2)     Święta Tradycja – słowo Boga, powierzone Apostołom przez Chrystusa Pana i Ducha Świętego, przekazuje w całości następcom Apostołów, aby w swoim przekazywaniu oświecani Duchem prawdy, wiernie go strzegli, ukazywali je i szerzyli.
Pismo Święte i Tradycję należy przyjmować z jednakim szacunkiem i pietyzmem i otaczać taką samą czcią.


 


            Pierwsze pokolenie chrześcijan nie miało jeszcze spisanego Nowego Testamentu; sam Nowy Testament poświadcza proces żywej Tradycji. Nowy Testament narodził się z wiary Kościoła. Pismo i Tradycja są ze sobą ściśle powiązane. Przekaz wiary nie następuje w pierwszym rzędzie przez teksty. W starożytnym Kościele mówiono, że Pismo Święte jest „bardziej wypisane na sercu Kościoła niż na pergaminie”. Już uczniowie i Apostołowie doświadczali nowego życia przede wszystkim po przez żywą wspólnotę z Jezusem. Do tej wspólnoty, która nabrała innego wymiaru po Zmartwychwstaniu, młody Kościół zapraszał ludzi. Pierwsi chrześcijanie postępowali „zgodnie z nauką apostołów, żyli we wspólnocie braterskiej, łamali chleb i modlili się” (Dz 2,42). Trwali w jedności, a jednak byli otwarci na innych. To również dziś stanowi o wierze: chrześcijanie zapraszają innych ludzi, aby doświadczyli wspólnoty z Bogiem, która niezmącona od czasów istnieje w Kościele katolickim.

            Święty depozyt wiary, zawarty w świętej Tradycji i Piśmie Świętym, został powierzony przez Apostołów całemu Kościołowi. Zadanie autentycznego wyjaśniania Słowa Bożego, spisanego bądź przekazanego w Tradycji, zastało powierzone tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła (UNK), to znaczy biskupom w jedności z następcą Piotra, Biskupem Rzymu, czyli Papieżem. UNK nie jest ponad Słowem Bożym, ale jemu służy, nauczając jedynie tego, co zostało przekazane. Definiuje on także dogmaty, czyli prawdy wiary do których zobowiązuje lud chrześcijański do nieodwołalnego przylgnięcia przez wiarę. Dogmaty są światłem na drodze naszej wiary: oświecają ją i nadają jej pewność. Nasze wiara staje się spokojniejsza. Wzajemne związki i spójność dogmatów można odnaleźć w całości Objawienia tajemnicy Chrystusa.

            Wszyscy wierni uczestniczą w zrozumieniu i przekazywaniu prawdy objawionej. Ogół wierzących nie może zbłądzić, ponieważ Jezus obiecał swoim uczniom, że pośle im Ducha Prawdy i będą trwali w prawdzie. Jak uczniowie całym sercem uwierzyli Jezusowi, tak chrześcijanin może całkowicie oprzeć się na Kościele, kiedy pyta o drogę życia. Ponieważ sam Jezus Chrystus polecił swoim uczniom nauczać, Kościół posiada Urząd Nauczycielski i nie wolno mu milczeć. Wprawdzie poszczególni członkowie Kościoła mogą się mylić i nawet popełniać ciężkie błędy, ale Kościół jako całość nigdy nie sprzeniewierzył się prawdzie Bożej. Kościół niesie żywą prawdę przez dzieje, prawdę, która jest większa niż on sam. Mówi się o depositum fidei, strzeżonym skarbcu wiary. Kiedy jakaś prawda jest publicznie kwestionowana albo przeinaczana, Kościół ma za zadanie raz jeszcze wyłożyć w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tej samej myśli.


            W życiu Kościoła może wzrastać rozumienie depozytu wiary. Dzieje się to przez kontemplację i dociekania wierzących, którzy rozważają je w swoich sercach, także przez doświadczenia duchowe („Słowa Boże wzrastają wraz z tym, kto je czyta”) oraz przez przepowiadanie pasterzy Kościoła.

            Święta Tradycja, Pismo Święte i Urząd Nauczycielski Kościoła tak ściśle łączą się ze sobą i zespalają, że jedno bez pozostałych nie może istnieć, a wszystkie razem przyczyniają się do naszego zbawienia.


środa, 28 marca 2012

Rekolekcyjne olśnienia…

            Rekolekcje, jak chyba każdy wie, to czas wielkiego zmagania. Jest to czas walki za sobą, swoimi słabościami, trudnościami, problemami, zniechęceniami, ale i czas walki ze złym duchem. Poza tym, to czas odpoczynku od otaczającego nas świata i możliwość załapania oddechu, dystansu do codziennego życia. Podczas rekolekcji dzieją się wielkie rzeczy, dlatego złemu tak zależy na tym, by nam przeszkodzić w postępie na drodze wiary, drodze do Boga. Samo słowo „rekolekcje” oznacza w ogóle wewnętrzne skupienie lub zbieranie razem. My w seminarium przebywamy z Bogiem w całkowitej ciszy. Dla niektórych może wydawać się to dziwne, ale my wiemy, że bez tego ciężko o dobre przeżycie rekolekcji. W tym miejscu chciałbym podziękować za modlitwę w naszej intencji. Naprawdę było czuć Wasze wsparcie. Możemy odwdzięczyć się modlitwą i dalej pamiętać o sobie nawzajem.
            W tym roku rekolekcje, które trwały od 20 do 24 III prowadził o. Stanisław Witkowski, saletyn. Prowadził nas przez fundamenty chrześcijaństwa. Na początku omówił wiarę, nadzieję i miłość, następnie pokazał nam na czym polega prawdziwa pokora i jak się należy modlić. O. Stanisław mówił o Eucharystii jako centrum naszego życia. Nie wahał się podjąć trudnego zagadnienia celibatu i czystości. Zwrócił naszą uwagę, że Maryja jest bardzo ważna w życiu kapłańskim. Piątkowe konferencje przygotowywały nas do sakramentu pokuty i pojednania. Rekolekcje zakończyły się Mszą Świętą z udzieleniem posług lektoratu i akolitatu pod przewodnictwem J.E. Księdza Biskupa Edwarda Białogłowskiego, biskupa pomocniczego diecezji rzeszowskiej. Jedenastu kleryków z roku III przyjęło posługę lektoratu (wśród nich ja) oraz dwunastu kleryków z roku IV posługę akolitatu .
            Jestem bardzo wdzięczny Bogu za ten czas, który został mi dany, za Słowo, które do mnie kierował, za posługę o. Stanisława oraz za to, że okazałem się godnym lektoratu. Podsumowując rekolekcje, były bardzo udane. O. Witkowski, mimo iż jest wybitnym teologiem i bardzo dobrym znawcą Pisma Świętego, w sposób niezwykle prosty przekazywał nam prawdy Boże. Ta prostota połączona z przykładami życiowymi oraz fragmenty Pisma Świętego przeznaczone do medytacji nad każdym punktem rekolekcji zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Jestem bardzo zadowolony z tych rekolekcji, podobnie jak wszyscy klerycy. Zmotywowały mnie na nowo do pracy nad sobą, do gorliwości o Słowo Boże i ewangelizację. Nie porównuję ich z żadnymi rekolekcjami, bo za każdym razem my jesteśmy inni i inaczej do nas Bóg przemawia.
            Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze się wahają nad udziałem w rekolekcjach. To prawdziwie czas święty. Ważne by być otwartym i chłonąć ile tylko się da. Wielki Post zbliża się ku końcowi, nadejdzie czas świętowania Paschy Chrystusa. Tylko, żebyśmy potem przy podsumowaniach nie byli źli na siebie, za zmarnowany czas i okazje do usłyszenia dobrego Słowa. Ja muszę się przyznać, że inaczej zupełnie sobie planowałem mój Wielki Post, ale widzę, że Bóg go sobie ułożył według Jego woli. Trochę żałuję, że nie uda mi się zrealizować planów na moim blogu. Chciałem omówić całą tematykę wiary z Katechizmu Kościoła Katolickiego, ale będzie co robić w takim razie przez okres Wielkanocny. Czas radości ze Zmartwychwstania połączony z rozważaniami o wierze. Na resztę Wielkiego Postu dużo błogosławieństwa Bożego!

poniedziałek, 19 marca 2012

Bóg ciągle wychodzi naprzeciw człowiekowi [65-73] Chrystus Pośrednikiem i pełnią Objawienia





           
         Bóg powiedział wszystko w swoim Słowie. Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego. Bóg przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz i nie ma już nic więcej do powiedzenia. Bóg objawia nam w Jezusie Chrystusie całą głębię swojej miłosiernej miłości. Przez Jezusa Chrystusa niewidzialny Bóg staje się widzialny. Staje się człowiekiem jak my. To pokazuje nam, jak daleko sięga miłość Boga: niesie cały nasz ciężar. Idzie z nami wszystkimi drogami. Jest w naszym opuszczeniu, naszych cierpieniach, naszym strachu przed śmiercią. Jest tam, gdzie my nie jesteśmy już dalej w stanie się otworzyć na życie.

            W Jezusie Chrystusie sam Bóg przyszedł na świat. On jest ostatnim Słowem Boga. „W Jezusie Chrystusie Bóg przyjął ludzkie oblicze i stał się naszym przyjacielem”(Benedykt XVI). Wsłuchując się w Niego, wszyscy ludzie wszystkich czasów mogą poznać, kim jest Bóg i co jest niezbędne dla ich zbawienia. W Ewangelii Jezusa Chrystusa Objawienie Boże osiąga całkowitą pełnię. I chociaż zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione. Zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków jest stopniowe wnikanie w jego znaczenie. W historii zdarzały się zawsze „objawienia” prywatne, niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie należą one jednak do depozytu wiary. One nie mają „ulepszać” Objawienia, ale pomóc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce. Wiara chrześcijańska nie może przyjąć „objawień” zmierzających do przekroczenia, czy poprawienia Objawienia, którego Chrystus jest wypełnieniem. „Bóg wielokrotnie i na wiele sposobów przemawiał dawniej do przodków przez proroków. W tych dniach ostatnich przemówił do nas przez Syna”(Hbr 1,1-2).

            „Bez Jezusa Chrystusa nie wiemy ani kto jest Bóg, co to jest życie, śmierć, ani kim sami jesteśmy” – tak powiedział Blaise Pascal. Jan Paweł II w swoje pierwszej encyklice „Redemptor hominis” – „Odkupiciel człowieka” napisał, że nie można zrozumieć człowieka bez Chrystusa. Bez Boga wszystko co nas otacza, nasze życie i umieranie nie mało by sensu. To na ziemi nigdy nie zaspokoimy naszych najgłębszych pragnień szczęścia i miłości. A by one nie były bezsensowne, domagają się swej realizacji. Jeżeli nie tu, to „po drugiej stronie”. Czas dany nam na ziemi jest po to, by się „ćwiczyć w miłości”, bo „tam” jest już tylko Miłość. A gdy nie zdążymy, gdy nie będziemy czuli się jeszcze gotowi stanąć przed Bogiem twarzą w twarz, to „czyściec” stanie się miejscem, gdzie będziemy nadrabiać zaległości w miłości. Brak miłości odróżnia piekło od Nieba. Ale musi ono istnieć, by człowiek całkowicie wolny, w swej wielkości mógł wybrać pomiędzy życie z Bogiem, a bez Niego.

            Ciąg dalszy rozważań nastąpi za jakiś tydzień. Od jutra zaczynamy rekolekcje w moim seminarium. Bardzo proszę Was wszystkich o wsparcie modlitewne. To niezwykle ważne dla nas i potrzebne. Rekolekcje to czas walki i często bolą. Będziemy potrzebować wiele sił. Ze swej strony również odwdzięczymy się modlitwą. Dodatkową motywacją do modlitwy niech będą słowa, które gdzie usłyszałem: „takich macie kapłanów, jak się za nich modlicie”. Zachęcam do modlitwy nie tylko za nas, ale za wszystkich POWOŁANYCH.


wtorek, 13 marca 2012

Bóg ciągle wychodzi naprzeciw człowiekowi [KKK 54-64] Etapy Objawienia


 
            Od samego początku Bóg pozwala się poznać. Bóg, który przez Słowo wszystko stwarza i zachowuje, daje ludziom w rzeczach stworzonych wieczne świadectwo o sobie. Wszystko co nas otacza, mówi nam o Bogu. W środku miasta może ciężko to zrozumieć, bo wkoło tylko beton – bloki – dzieło pracy ludzkiej; ale gdy tylko wyjedzie się poza miasto, a zwłaszcza w góry, to można się zachwycić przyrodą – dziełem „rąk Boga”. Bóg od zawsze chciał dla nas szczęścia – wiecznego zbawienia, po prostu życia z Nim w wieczności. Objawił samego siebie pierwszym rodzicom na początku. Wezwał ich do komunii z sobą, przyoblekając ich blaskiem łaski i sprawiedliwości. Człowiek wyszedł od Boga i do Boga zmierza.

            Objawienie to nie zostało przerwane przez grzech naszych pierwszych rodziców. Rzeczywiście, Bóg po ich upadku wzbudził w nich nadzieję zbawienia przez obietnicę odkupienia; i bez przerwy troszczył się o rodzaj ludzki, by wszystkim, którzy przez wytrwanie w dobrym szukają zbawienia, dać żywot wieczny. Pierwsi rodzice sprowadzili na świat grzech. A zapłatą za grzech jest śmierć i Bóg o tym wiedział, ale Jego Miłość nie pozwoliła na to. Ktoś musiał umrzeć i Bóg zdecydował poświęcić dla nas swojego Jedynego Syna. Niejako obrazuje to scena z filmu „Opowieści z Narni. Lew, Stara szafa i Czarownica”. Po zdradzie (grzech) jednego z głównych bohaterów – Edwarda – odbywa się sąd. Według prawa winien jest śmierci. Aslan (figura Chrystusa) naradza się z Czarownicą (uosobieniem zła) i dobija targu. Życie za życie. Aslan ofiarowuje siebie, za życie chłopca. To tylko baśniowe ujęcie tej prawdy, że zapłatą za nasz grzech była śmierć Chrystusa. Ktoś musiał umrzeć. I żeby nas to nie spotkało, On się poświęcił. Zostaliśmy odkupieni przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Śmierć nie ma już nad nami takiej władzy. Idzie przez życie ziemskie, by kiedyś dojść do wiecznego bycia z Bogiem.


            Gdy grzech rozbił jedność rodzaju ludzkiego, Bóg dąży najpierw do tego, by ocalić ludzkość, ratując jej poszczególne części. Przymierze z Noem po potopie wyraża zasadę ekonomii Bożej wobec „narodów”, czyli ludzi „według swych krajów i swego języka, według szczepów i według narodów” (Rdz10,5). Ten kosmiczny, społeczny i religijny porządek wielości narodów, ma na celu ograniczenie „pychy upadłej ludzkości”, która jednomyślna w swej przewrotności – o własnych siłach chciała dojść do swojej jedności, budując wieżę Babel. Pan Bóg sprzeciwia się pysznym, a błogosławi pokornym. Przymierze z Noem pozostaje w mocy, dopóki trwa czas narodów – tj. „aż czasy pogan przeminą”, czyli do powszechnego głoszenia Ewangelii. W Biblii sławi niektóre wielkie postacie należące do „narodów”: Abla, Melchizedeka, Noego, Daniela i Hioba. Ci, którzy żyją według przymierza Noego w oczekiwaniu, aż Chrystus „rozproszone dzieci Boże zgromadzi w jedno” mogą dojść do wyżyn świętości.


            Bóg powołuje Abrama, wzywając go do wyjścia z ziemi rodzinnej i domu ojca, aby uczynić go Abrahamem, to znaczy „ojcem mnóstwa narodów”. Abraham przejawia wielką wiarę i przez to jest uważany za ojca wszystkich wierzących. Zaufał Bogu i opuścił swoje ziemie gdzie spędził większość życia i poszedł w nieznane. Wiara była poddawana próbie kilkakrotnie, ale pozostawał zawsze wierny. Największą próbą było złożenie Izaaka – jedynego syna – w ofierze. Abraham nie zawahał się oddać Bogu, tego, co dla niego najcenniejsze i dlatego też Bóg tak mu pobłogosławił. Lud pochodzący od Abrahama będzie powiernikiem obietnicy danej patriarchom, ludem wybranym, by pewnego dnia przygotować zgromadzenie wszystkich dzieci Bożych w jedności Kościoła. Ten lud będzie korzeniem, na którym zostaną zaszczepieni poganie stający się wierzącymi.

Bóg formuje Izrael jako swój lud, ocalając go z niewoli egipskiej. Zawiera  z nim przymierze na Synaju i za pośrednictwem Mojżesza daje Prawo. Izrael miał uznać Boga i służyć Mu jako jedynemu, prawdziwemu i żywemu Bogu, opatrznościowemu Ojcu i sprawiedliwemu Sędziemu, oraz oczekiwać obiecanego Zbawiciela. Bóg nieustannie posyła do swojego ludu proroków, którzy mają formować go w nadziei zbawienia, w oczekiwaniu nowego i wiecznego Przymierza przeznaczonego dla wszystkich ludzi, które będzie wypisane w ich sercach oraz  by go wzywali do nawrócenia i odnowienia przymierza. Najdoskonalszym obrazem tej nadziei jest Maryja.

środa, 7 marca 2012

Bóg ciągle wychodzi naprzeciw człowiekowi [KKK 50-53] Objawienie Boże



            Wielu ludzi zadaje pytania: dlaczego Bóg się ukazał? Czy musiał? Po co to w ogóle robił? Te i tym podobne pytania wskazują, że człowiek w pewien sposób doświadcza w życiu obecności Kogoś nieskończenie większego. Bóg nie musiał się objawiać. Uczynił to z miłości, podobnie jak z miłości stworzył człowieka i cały otaczający go świat. I podobnie jak w przypadku ludzkiej miłości można dowiedzieć się czegoś od kochającego, gdy otworzy przed nami swoje serce, tak samo my, ludzie, wiemy coś o najgłębszych myślach Boga, dlatego, że wieczny i tajemniczy Bóg objawił się nam z miłości.
            Człowiek może wiele rzeczy poznawać dzięki swojemu naturalnemu rozumowi. Już wspominaliśmy, że może dowiedzieć się o istnieniu Boga na podstawie Jego dzieł. Ale są rzeczy, których nigdy człowiek by nie poznał, gdyby nie OBJAWIENIE BOŻE. Bóg w sposób całkowicie wolny postanowił się człowiekowi objawić i udzielić. Tajemnicę Jego poznaliśmy w pełni w Jezusie Chrystusie – Synu Bożym.


            Bóg pragnie, by w Bożym Synu uczynić wszystkich ludzi przybranymi synami. Bóg uzdolnił nas do dawania Mu odpowiedzi, do poznania Go i miłowania ponad wszystko. Można by pomyśleć o tym. Człowiek jest wyjątkowy spośród stworzenia, jest niejako ukoronowaniem całego dzieła Bożego. Wolność jaką nas Bóg obdarzył, a także rozum i moralność cechy nas wyróżniające spośród zwierząt. Odważę się powiedzieć, że Bóg bardzo zaryzykował dając nam wolność. Człowiek jat tak wielki – Psalmista powie: „Uczyniłeś człowieka niewiele mniejszym od aniołów” – że może nawet odrzucić Boga. Oczywiście Bóg to uczynił z miłości i nie bał się tego uczynić, a piekło to nic innego jak miejsce gdzie nie ma Boga. I ono musi istnieć (niekoniecznie musi ktoś w nim być), by człowiek w pełni swej wolności mógł wybrać pomiędzy życiem wiecznym z Bogiem i bez Niego.


               Boski zamysł Objawienia spełnia się równocześnie przez czyny i słowa wewnętrznie ze sobą połączone oraz wyjaśniające się wzajemnie. Plan Boży jest związany z „pedagogią Bożą”. Bóg stopniowo udziela się człowiekowi, przygotowuje go etapami na przyjęcie nadprzyrodzonego Objawienia o sobie samym, które zmierza do szczytu w Osobie Jezusa Chrystusa. To właśnie w Nim otwiera przed nami swoje serce i nieustannie, już na zawsze, ukazuje, jaki jest naprawdę. „Pedagogia Boża” to droga wychowywania człowieka. Proces trwa długo i stopniowo się objawia. Pełnią tego planu jest Chrystus. Św. Ireneusz z Lyonu taką refleksję napisał: „Słowo Boże zamieszkało w człowieku i stało się Synem Człowieczym, by przyzwyczaić człowieka do objęcia Boga, a Boga do zamieszkania w człowieku, zgodnie z upodobaniem Ojca”. Bóg pozwala się znaleźć szukającym Go wytrwale. Kto szuka, ten znajdzie, więc na co czekać? Zacznijmy szukać Go od dziś…

sobota, 3 marca 2012

Otwartość na Boga (KKK 27-49)


1. Pragnienie Boga.
Bóg zaszczepił w naszym sercu pragnienie szukania Go i znajdowania. Św. Augustyn napisał na początku swych „Wyznań”, że „niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu”. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście. Każdy człowieka jest powołany do łączności z Bogiem. Zaproszony jest do dialogu ze swym Stwórcą, bo został stworzony z miłości. Pragnienie, które jest wyryte w nas nie pozwala nam być obojętnym na Boga. My nazywamy je po prostu religią. W Naturze człowieka leży to, że szuka Boga. Całe jego poszukiwania, które czasem ograniczają się do spraw ziemskich nie zadawalają go – człowieka szuka czegoś, co będzie go całkowicie podtrzymywać, całkowicie go zadowoli i całkowicie zadowoli. W ciągu historii rodzaju ludzkiego różnie wyglądały te poszukiwania. Mimo iż nie są jednoznaczne, to mogą w sobie mieć te formy wyrazu tak powszechne, że człowieka nazywa się istotą religijną. Zjawisko religii na całym świcie, obecne na każdym kontynencie i w każdym ludzie, także a może zwłaszcza wśród plemion pierwotnych. To dobitnie wskazuje, że człowieka przekracza ten świat – szuka czegoś więcej. A jest sobą dopiero wtedy, gdy znajdzie Boga.


2. Drogi prowadzące do poznania Boga.
            Człowiek stworzony na obraz Boga, powołany, by Go poznawać i miłować, szukając Boga, odkrywa „pewne drogi” wiodące do Jego poznania. Nazywa się je także „dowodami na istnienie Boga”, ale nie chodzi o dowody naukowe, lecz o spójne i przekonywujące argumenty, które pozwalają dosięgnąć prawdziwych pewności. Jest to proces myślowy, który za punkt wyjścia bierze stworzenie: świat materialny i osobę ludzką. Świat: biorąc za punkt wyjścia ruch i stawanie się, przygodność, porządek i piękno świata, można poznać Boga jako początek i cel wszechświata. Świat nie może mieć swego początku i swego celu w samym sobie. We wszystkim co istnieje, jest coś więcej aniżeli to, co się widzi. Porządek, piękno i rozwój świata wskazują poza siebie i na Boga. Każdy człowiek jest otwarty na dobro, piękno i prawdę. Słyszy w swoim wnętrzu głos sumienia, który skłania go ku temu, co dobre, i ostrzega przed złem. Ten, kto kierując się rozsądkiem, podąża tym śladem, znajdzie Boga. Dowody na istnienie Boga mogą przygotować człowieka do wiary i pomóc mu stwierdzić, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu. Świat i człowiek świadczą o tym, że nie mają w sobie ani swej pierwszej zasady, ani swego ostatecznego celu. Człowiek w swej otwartości dostrzega znaki swojej duchowej duszy, która może mieć swój początek tylko w Bogu. Zauważamy, że żyjemy w tym świecie, ale go przekraczamy niejako. Tu na ziemi szukamy szczęścia, ale nigdzie go w pełni nie zaspokajamy. To nas kieruje w myśleniu, że musi być coś ponad to, co nas otacza. Jeżeli mamy w swoim sercu pragnienie szczęścia i miłości, a tu na ziemi, go nie możemy zrealizować, to musi ono zostać zaspokojone w przyszłym życiu. Inaczej nasze życie było by bez sensu i te pragnienia były by bez sensu. My wierzymy, że Bogu wszystko zostanie zaspokojone.


3. Poznanie Boga według nauczania Kościoła.
            Kościół stoi na stanowisku, że naturalnym światłem rozumu ludzkiego można z rzeczy stworzonych w sposób pewny poznać Boga, jako początek i cel wszystkiego. „Umysł ludzki zasadniczo mógłby o własnych siłach dojść do prawdziwego i pewnego poznania tak jedynego osobowego Boga, który przez swoją Opatrzność czuwa nad światem i nim rządzi, jak i prawa naturalnego, która Stwórca wypisał w naszych duszach”(Pius XII enc. Humani Generis). Poznanie niewidzialnego Boga jest wielkim wyzwaniem dla ludzkiego ducha. Wielu broni się przed tym. Niektórzy nie chcą poznać Boga, dlatego że musieliby wówczas zmienić swoje życie. Kto mówi, że pytanie o istnienie Boga jest bezsensowne, bo nie ma na nie odpowiedzi, nie podejmuje żadnego wysiłku. Rozum ludzki w poszukiwaniu takich prawd napotyka trudności wynikające z wpływu zmysłów i wyobraźni oraz ze złych skłonności spowodowanych przez grzech pierworodny. Sprawia to, że w tych dziedzinach ludzie łatwo sugerują się błędem lub przynajmniej niepewnością w tym, czego nie chcą uznać za prawdę. A Blaise Pascal mówił: „To, co niepojęte, nie jest przez to mniej rzeczywiste”. Taki jest człowiek i potrzebuje światła Objawienia Bożego, nie tylko w sprawach przekraczających go, ale i w poznaniu prawd religijnych i moralnych z zupełną pewnością i bez domieszki błędu. Do wszystkiego w naszym życiu potrzebujemy łaski. Bez pomocy Ducha Świętego nikt nie może wyznać, że Jezus jest Panem. Wiara jest łaską, jak i nawet pragnienie wiary. Fakt, że jest to niejako wpisane w nas, ale właśnie grzech pierworodny nam to skomplikował.

4. Jak mówić o Bogu?
            Nasz język jest niedoskonały i ograniczony, ale Kościół wyraża swoją ufność w możliwość mówienia o Bogu. Każde słowo o Bogu należy zatem wypowiadać z zastrzeżeniem, że nasz język nie dorasta do Jego wielkości. Dlatego nasze mówienie o Bogu musimy ciągle korygować i precyzować, ale jednak możemy mówić o Bogu prawdę, nawet jeśli nasz ograniczony język nie wyczerpuje Jego tajemnicy. Nasze ludzkie słowa pozostają zawsze nieadekwatne wobec tajemnicy Boga. Trzeba pamiętać, że gdy wskazujemy podobieństwo między Stwórcą i stworzeniem, to zawsze niepodobieństwo między nimi jest jeszcze większe. Mówimy językiem ludzkim o Bogu prawdę, ale Bóg nieskończenie to pojęcie ludzkie przekracza tak, że jest ono bardziej niepodobne niż podobne do niego.
Jednak trzeba pamiętać to co Sobór Watykański mówił, że „Stworzenie bez Stwórcy ginie”(Gaudium et spes, 36 ). Dlatego wszyscy wierzący czują się przynaglani przez miłość Chrystusa, by nieść światło Boga żywego tym, którzy Go nie znają lub odrzucają. Kto tylko otrzymał od Boga trochę więcej światła, kto trochę więcej zrozumiał, kto bardziej doświadczył Boga, niech dzieli się tym z innymi. W nim będzie pomnażała się wiara, a w kimś innym może się rozbudzić lub na nowo zapalić.